﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Twoje zadania, towarzyszu”> 
<author_1=””>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="11">
<date=”1954-11-19”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Nasza kampania, nasza przedwyborcza wielka rozmowa ma przygotować do tego wszystkiego grunt. Jak więc widzisz — rzecz to niełatwa. Bo niełatwo zwykłemu, jak to mówią, szaremu obywatelowi przywyknąć do jego nowych ludowych praw współrządzącego krajem. Bo wiele jest jeszcze w naszym życiu starego obyczaju, starego podziału na „władzę” i „obywateli”. Bo nie brak jeszcze takich, którzy szermując stanowiskiem i legitymacją partyjną, chcą innym zamykać usta. Bo wiele jest jeszcze głosów niewysłuchanych, to znaczy, że obywatel czegoś żądał, na coś się skarżył, a biurokratyczna maszynka wchłonęła ten głos i nie raczyła odpowiedzieć. Bo wreszcie są i tacy, którzy sączą w ludzi niewiarę — „co tam będziesz gadał, i tak nic nie pomoże” i cieszą się, jeśli uda im się tego czy innego człowieka pracy oddalić od władzy ludowej.
A więc pierwsze zadanie każdego członka partii — to budzić dyskusję, zachęcać ludzi do tej naszej wielkiej narodowej rozmowy, tłumaczyć wielką wagę rad i wyborów do nich. 
Ale kampania wyborcza znaczy również: walka wyborcza. Nie uspokajaj się, towarzyszu, mniemaniem, że jest to walka z góry, z założenia — wygrana. Nie ma takich walk politycznych.
Do naszej narodowej wyborczej rozmowy włącza się wróg. Setkami kilowatów mocy na antenach judzi otwarcie z zagranicy. Maskując się, działa w kraju. Nie mówi otwarcie, czego chce. Nie powie ludziom, że chce wojny i zniszczenia, że chce powrotu kapitalistów. Wygrywa ciemnotę, żeruje na zobojętnieniu, cieszy się z każdego naszego niepowodzenia czy błędu. Kłamie, licząc zwłaszcza na ludzką niewiedzę, bezczelnie kłamie. Próbuje poróżnić chłopów gospodarujących indywidualnie ze spółdzielcami i straszy ludzi na wsi, że przymusem będzie ich się brać do spółdzielni, choć wie dobrze, jak surowo karze partia wszelkie odstępstwa od zasady dobrowolności w walce o spółdzielnię. Każdej bredni się chwyta — nawet tego, że będą przepustki od gromady do gromady! Próbował przepchnąć swoich kandydatów do rad — kumotrów, kułaków, łobuzów i biurokratów — zdwaja wysiłki, by bruździć przeciw wyborom.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
